Chociaż właśnie wróciłam z zupełnie przeciwnej strony globu, do kuchni dziś zawita Azja. Tajska zupa z kurczakiem zainspirowana knajpką, z której czasami zamawiamy jedzenie do pracy (YumYum w Krakowie, polecam). W zasadzie bez wydziwianych składników, bo jeśli lubicie wschodnią kuchnię to pewnie tak jak ja macie je w domu.
Składniki:
- 500 g filetu z kurczaka
- 10 pieczarek
- mleczko kokosowe
- 3 ząbki czosnku
- chilli cayenne
- olej do smażenia (najlepiej kokosowy)
- 2 łyżki sosu sojowego
- łyżka czerwonej pasty curry
- sok z połowy limonki
- kolendra
- bulion (warzywny lub z kurczaka)
W dużym garnku rozgrzewamy olej i smażymy pokrojonego w kostkę kurczaka, tak aby się nie zbrązowił. Dodajemy chilli cayenne i wyciśnięty czosnek oraz pokrojone w plasterki pieczarki. Zalewamy bulionem i czekamy aż się zagotuje. Dodajemy mleczko kokosowe i gotujemy 15 min. Łączymy z pastą curry, sosem sojowym i sokiem z limonki. Gotujemy 10 min. Dekorujemy kolendrą i wcinamy. Smacznego!
piątek, 30 września 2016
poniedziałek, 5 września 2016
Smaki lata #2 Kurki, kurki do domu
Kurki w tym roku zawładnęły moim sercem i kuchnią. Do tego stopnia, że pokusiłam się o pierwsze w życiu przetwory. Aby zimowe obiady też zawierały cząstkę lata.
Kurki na maśle - składniki:
- kurki
- cebula
- masło
- pieprz
- sól
Rozgrzewamy na patelni masło, przesmażamy cebulę i dodajemy kurki. Doprawiamy pieprzem i solą. Dusimy 20 minut.
Napełniamy słoiki do około 3/4 wysokości. Wstawiamy do dużego garnka z zagotowaną wodą (tak by woda zakryła słoiki) i pasteryzujemy 45 minut. Następnego dnia powtarzamy pasteryzację.
Dzięki tym zapasom będę przygotowywać najlepszy na świecie sos kurkowy.
Sos kurkowy - składniki:
- 200 g kurek
- 2 łyżki masła
- cebula
- 50 ml białego wina
- 2 ząbki czosnku
- sól i pieprz
- mała śmietana 30%
Na patelni rozgrzewamy masło i przesmażamy na nim cebulę. Dodajemy wino i kurki, dusimy około 15 minut. W międzyczasie dodajemy wyciśnięty czosnek i doprawiamy. Do uduszonych grzybów dodajemy śmietanę, zagotowujemy i mieszając doprowadzamy do zgęstnienia.
Do czego? Do steków, do polędwiczek, do gulaszu, do makaronu. Ja już głodnieję, a Wy?
Kurki na maśle - składniki:
- kurki
- cebula
- masło
- pieprz
- sól
Rozgrzewamy na patelni masło, przesmażamy cebulę i dodajemy kurki. Doprawiamy pieprzem i solą. Dusimy 20 minut.
Napełniamy słoiki do około 3/4 wysokości. Wstawiamy do dużego garnka z zagotowaną wodą (tak by woda zakryła słoiki) i pasteryzujemy 45 minut. Następnego dnia powtarzamy pasteryzację.
Dzięki tym zapasom będę przygotowywać najlepszy na świecie sos kurkowy.
Sos kurkowy - składniki:
- 200 g kurek
- 2 łyżki masła
- cebula
- 50 ml białego wina
- 2 ząbki czosnku
- sól i pieprz
- mała śmietana 30%
Na patelni rozgrzewamy masło i przesmażamy na nim cebulę. Dodajemy wino i kurki, dusimy około 15 minut. W międzyczasie dodajemy wyciśnięty czosnek i doprawiamy. Do uduszonych grzybów dodajemy śmietanę, zagotowujemy i mieszając doprowadzamy do zgęstnienia.
Do czego? Do steków, do polędwiczek, do gulaszu, do makaronu. Ja już głodnieję, a Wy?
poniedziałek, 29 sierpnia 2016
Zatrzymać smaki lata
W tym sezonie w mojej kuchni królują kurki. Do tego stopnia nam posmakowały, że po raz pierwszy zdecydowałam się na przetwory! Mam nadzieję, że dzięki mini zapasowi uda mi się je przemycić też zimą.
Ale póki świeże są na wyciągnięcie ręki... Najprostszy na świecie makaron z kurczakiem i kurkami.
Składniki:
- dowolny makaron
- 500 g kurczaka
- 200 g kurek
- natka pietruszki
- sól, pieprz, czosnek, zioła prowansalskie
- duża śmietana 18%
- parmezan do podania
Nastawiamy wodę na makaron. W międzyczasie pokrojonego w kostkę kurczaka podsmażamy do uzyskania złotego koloru. Dodajemy czosnek i zioła prowansalskie, a następnie wrzucamy oczyszczone kurki i smażymy ok. 5 minut. Dodajemy śmietanę, sól i pieprz. Mieszamy do zagotowania i chwilę gotujemy.
Serwujemy z natką pietruszki i parmezanem. Pychota!
Ale póki świeże są na wyciągnięcie ręki... Najprostszy na świecie makaron z kurczakiem i kurkami.
Składniki:
- dowolny makaron
- 500 g kurczaka
- 200 g kurek
- natka pietruszki
- sól, pieprz, czosnek, zioła prowansalskie
- duża śmietana 18%
- parmezan do podania
Nastawiamy wodę na makaron. W międzyczasie pokrojonego w kostkę kurczaka podsmażamy do uzyskania złotego koloru. Dodajemy czosnek i zioła prowansalskie, a następnie wrzucamy oczyszczone kurki i smażymy ok. 5 minut. Dodajemy śmietanę, sól i pieprz. Mieszamy do zagotowania i chwilę gotujemy.
Serwujemy z natką pietruszki i parmezanem. Pychota!
piątek, 19 sierpnia 2016
Niezły Meksyk #2 - Przez żołądek do serca, czyli jak poderwać faceta na zupę
Gdyby 3 lata temu ktoś powiedział mi, że moim królestwem będzie kuchnia, wyśmiałabym go szyderczo. Moi współlokatorzy z czasów studenckich doskonale pamiętają obiadki przywożone od Mamusi, a przyjaciółki do dziś wypominają mi moją specjalność, czyli parówki z sałatką z pomidorów, ogórków i cebuli.
No ale w moje życie wkroczył pewien smakosz kuchni wszelakich, czule zwany Głodkiem. I z konieczności trafiłam do kuchni. Na pierwszą kolację zaserwowałam mu jedną z niewielu potraw, które wtedy znajdowały się w moim zasięgu - makaron ze szpinakiem, fetą i szynką parmeńską. A on chyba uwierzył, że umiem gotować! Do tego stopnia, że biorąc mnie na litość zażyczył sobie zupy meksykańskiej.
No cóż, czego się nie robi dla Tego Jedynego? Przepis, który wyszedł mi zupełnym fuksem od tego czasu zdążył już obiec kuchnię kilku moich przyjaciółek, a na firmowym mailu krąży od dawna.
Składniki:
- 500 g mięsa mielonego wołowego
- 2 litry soku pomidorowego
- 1 czerwona papryka
- 1 cebula
- 4 ząbki czosnku
- 1 puszka fasoli czerwonej
- 1 puszka kukurydzy
- przyprawa Chilli Peperoncini
- tarty ser żółty do dekoracji
Cebulę kroimy w drobną kostkę, wrzucamy na rozgrzany olej i rumienimy. Dodajemy mięso mielone i podsmażamy. W między czasie solimy, dodajemy pieprzu i wyciskamy czosnek. Do usmażonego mięsa dodajemy pokrojoną w kostkę paprykę i dusimy ok. 5 min.
Zawartość patelni przerzucamy do dużego garnka i dolewamy sok pomidorowy. Czekamy, aż całość zabulgocze i wlewamy całą zawartość puszek. Dodajemy chilli - uwaga! wystarczą tak naprawdę 2 papryczki, większa dawka może okazać się niejadalna dla mniej wytrwałych zawodników. Całość zagotowujemy.
Przed podaniem posypujemy tartym żółtym serem (trochę łagodzi ostrość). Zupa jest tak syta, że pieczywo jest zbędne.
P.S. Do dziś nie wiem, czy bardziej ujęła go sama zupa czy to, że przewiozłam ją tramwajem w garnku przez pół Krakowa, żeby mógł ją zjeść :-).
wtorek, 16 sierpnia 2016
Chill out area w centrum osiedla
Jak latem przedłużyć salon? Urządzając balkon. Wbrew pozorom nie wymaga to ani dużych przestrzeni, ani pieniędzy. Bardziej wyobraźni i chęci.
Mój balkon nie należy do dużych. Jeszcze 2 lata temu służył głównie do suszenia prania i przechowywania mopa. Czyli chyba standardowo. Zresztą, ogrodniczka ze mnie żadna. Potrafię ususzyć nawet kaktusa. To w sumie po co mi mini ogród?
A no po to, że miło jest w letni wieczór usiąść na zewnątrz z Mohito w rękach. Bo fajnie jest zjeść późne weekendowe śniadanie. Bo samodzielnie wyhodowane zioła cieszą niemiłosiernie. Bo chyba ciągle jeszcze mam syndrom wicia gniazda.
Zaczęło się niewinnie. Z racji ograniczonej ilości miejsca wykluczyłam tradycyjne meble balkonowe i zamówiłam na Allegro pufy (ok. 200 zł). Można się wygodnie ułożyć, a w zimie po prostu stoją w mieszkaniu. I przydają się, jak wpada więcej gości. Do tego stolik z Ikei (30 zł). Najdroższym elementem jest chyba kratka z Castoramy (125 zł). Podłogę kupiliśmy w Ikei bardzo okazyjnie, na wyprzedaży za ok. 120 zł. Do ułożenia doniczek bardzo przydał się regał z - nie zgadniecie - Ikei (36 zł). Czyli na całość wydałam ok. 500 zł.
Uwielbiam wszelkiego rodzaju świecidełka, dlatego na balkonie nie mogło ich zabraknąć. Lampki ledowe z Ikei (20 zł) służą nam już 3 sezon i naprawdę mogę je polecić. Dlatego dokupiłam jeszcze 1 lampę solarną (30 zł). Lampion z Pepco (30 zł) to jedno z wielu miejsc na świeczki. Wierzcie mi, takie oświetlenie sprzyja romantycznym wieczorom. Nawet jeśli to balkon w centrum osiedla:).
No i clue programu - rośliny. Nie czarujmy się, te najłatwiejsze i najmniej wymagające. Zioła, pomidorki i kwiaty co roku kupuję na Placu Imbramowskim. Jeszcze nigdy się nie zawiodłam. Tuja i iglak to nabytki ze sklepu ogrodniczego. Wystarczy podlewać (w czasie upałów codziennie, w czasie gorszej pogody raz na dwa dni). A ile z tym frajdy!
No i clue programu - rośliny. Nie czarujmy się, te najłatwiejsze i najmniej wymagające. Zioła, pomidorki i kwiaty co roku kupuję na Placu Imbramowskim. Jeszcze nigdy się nie zawiodłam. Tuja i iglak to nabytki ze sklepu ogrodniczego. Wystarczy podlewać (w czasie upałów codziennie, w czasie gorszej pogody raz na dwa dni). A ile z tym frajdy!
wtorek, 2 sierpnia 2016
Niezły Meksyk #1 - Tortilla
Kuchnię meksykańską uwielbiam od... kilku lat. Najpierw zachwycił mnie pewien Meksykanin, ale ostatecznie moje serce skradły te pełne przypraw i aromatów potrawy. Na szczęście mój główny degustator lubi odrobinę chilli, nie tylko w naszym związku.
Składniki:
- 4 tortille
- 500 g mięsa mielonego, najlepiej wołowego
- 2 ząbki czosnku
- czerwona papryka
- pół puszki kukurydzy
- pół puszki czerwonej fasoli
- koncentrat pomidorowy
- 50 g żółtego sera
- kwaśna śmietana
- chilli cayenne
- pieprz
- sól
Rozgrzewamy piekarnik do 180 st. W międzyczasie podsmażamy mięso mielone do zrumienienia. Doprawiamy pieprzem i solą, wyciskamy czosnek. Dodajemy pokrojoną w kostkę czerwoną paprykę, pół puszki kukurydzy i fasoli czerwonej oraz słoiczek koncentratu pomidorowego. Ostrożnie dodajemy chilli cayenne - dla mniej odpornych płaska łyżeczka, bardziej wytrwali mogą spróbować więcej.
Na tortillę nakładamy farsz mięsny, posypujemy żółtym serem i zawijamy. Wkładamy do piekarnika na max. 5 min. Serwujemy z kwaśną śmietaną. Pychota!
piątek, 29 lipca 2016
Niezawodny przepis na sernik
Gdyby (odpukać) kiedykolwiek okazało się, że mam jakąś nietolerancję pokarmową i nie mogę jeść słodyczy byłabym najbardziej nieszczęśliwą osobą pod słońcem. Dzień bez odrobiny cukru jest dla mnie dniem straconym.
Chociaż uwielbiam wszelkiego rodzaju ciasta, ciasteczka, torty i inne łakocie, niestety nie potrafię ich przygotowywać. O ile w kuchni ogólnie objawił się we mnie (zero skromności) chyba wrodzony talent, tak antytalent cukierniczy też chyba odziedziczyłam po Rodzicach. Na szczęście mój wybranek twierdzi, że nie lubi słodyczy. No chyba, że sernik!
Cóż począć, jak żyć? Jedyny sernik jaki potrafię upiec jest tak prosty, że nie ma opcji, żeby nie wyszedł. Spróbujcie sami!
Składniki:
- paczka biszkoptów, najlepiej kakaowych
- 500 g twarogu sernikowego (może być z wiaderka)
- 2 jajka
- pół szklanki cukru
- 100g wiórków kokosowych
- śmietanka kremówka (mała)
- 2 łyżki mąki pszennej
- 1 łyżka mąki ziemniaczanej
- pół tabliczki gorzkiej czekolady
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury ok. 160 stopni. Mąki i cukier dodajemy do twarogu, dobrze mieszamy. Wbijamy jajka, całość ponownie mieszamy i dolewamy połowę kubeczka kremówki. Wsypujemy wiórki i (nie zgadniecie!) mieszamy.
Tortownicę wykładamy papierem do pieczenia, na dole układamy biszkopty. Wylewamy na to masę serową i wstawiamy do piekarnika na godzinę.
Upieczony sernik studzimy. W międzyczasie przygotowujemy polewę czekoladową. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Gdy jest już płynna, dodajemy resztę kremówki i mieszamy. Gdy trochę wystygnie (ale jeszcze nie zastygnie) nakładamy na zimny sernik. Całość można przyozdobić wiórkami kokosowymi lub jak w tym wypadku czekoladkami. Każdy się skusi.
Chociaż uwielbiam wszelkiego rodzaju ciasta, ciasteczka, torty i inne łakocie, niestety nie potrafię ich przygotowywać. O ile w kuchni ogólnie objawił się we mnie (zero skromności) chyba wrodzony talent, tak antytalent cukierniczy też chyba odziedziczyłam po Rodzicach. Na szczęście mój wybranek twierdzi, że nie lubi słodyczy. No chyba, że sernik!
Cóż począć, jak żyć? Jedyny sernik jaki potrafię upiec jest tak prosty, że nie ma opcji, żeby nie wyszedł. Spróbujcie sami!
Składniki:
- paczka biszkoptów, najlepiej kakaowych
- 500 g twarogu sernikowego (może być z wiaderka)
- 2 jajka
- pół szklanki cukru
- 100g wiórków kokosowych
- śmietanka kremówka (mała)
- 2 łyżki mąki pszennej
- 1 łyżka mąki ziemniaczanej
- pół tabliczki gorzkiej czekolady
Rozgrzewamy piekarnik do temperatury ok. 160 stopni. Mąki i cukier dodajemy do twarogu, dobrze mieszamy. Wbijamy jajka, całość ponownie mieszamy i dolewamy połowę kubeczka kremówki. Wsypujemy wiórki i (nie zgadniecie!) mieszamy.
Tortownicę wykładamy papierem do pieczenia, na dole układamy biszkopty. Wylewamy na to masę serową i wstawiamy do piekarnika na godzinę.
Upieczony sernik studzimy. W międzyczasie przygotowujemy polewę czekoladową. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Gdy jest już płynna, dodajemy resztę kremówki i mieszamy. Gdy trochę wystygnie (ale jeszcze nie zastygnie) nakładamy na zimny sernik. Całość można przyozdobić wiórkami kokosowymi lub jak w tym wypadku czekoladkami. Każdy się skusi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















